Zgromadzenie Sióstr
Franciszkanek Misjonarek Maryi
Prowincja Europy Środkowej i Wschodniej

Nazywam się Ola Surmacz. Na świat przyszłam 25.03.1991r. w Olsztynie jako drugie dziecko moich rodziców, Anny i Janusza. W domu czekał na mnie już starszy o siedem lat brat Michał. Po ukończeniu liceum ogólnokształcącego w Olsztynie wyjechałam na studia psychologiczne, które ukończyłam w 2015r. W trakcie studiów dokonało się w moim życiu wiele przewrotów, był to intensywny czas rozwijania się, dojrzewania, popełniania błędów i uczenia się na nich, a przede wszystkim poznawania Boga i Kościoła. Również w tym czasie odkryłam swoją pasję do podróżowania, odwiedziłam wiele krajów na różnych kontynentach.

Mieszkając na Węgrzech odżyło we mnie nastoletnie pragnienie wyjazdu na misje i pracy wśród najuboższych i tak w ciągu niecałego roku Bóg, posługując się przyjaciółmi misjonarzami, dał mi łaskę, by to pragnienie zrealizować. Spędziłam wspaniały, choć wymagający, czas w Ghanie, gdzie po raz pierwszy zetknęłam się z FMM. Siostra, którą tam poznałam posługiwała w pobliskim szpitalu oraz wspierała znajomego Księdza w jego działaniach w ubogiej dzielnicy. Był to dla mnie obraz prawdziwych misji i robiłam wszystko, co mogłam by w miarę możliwości wspomagać te inicjatywy. Po powrocie zaczęłam na nowo odkrywać moje rodzinne miasto, gdzie zamieszkałam, znalazłam pracę w szpitalu psychiatrycznym, angażowałam się też w działania ewangelizacyjne ruchu katolickiego Przymierze Miłosierdzia. Jednakże w sercu nieustannie było we mnie głębokie przekonanie, że to nie koniec niespodzianek, jakie szykuje dla mnie Bóg. Od dłuższego czasu towarzyszyło mi Słowo: "Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił. Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę". To Słowo pojawiało się na różnych spotkaniach modlitewnych, jako Słowo przekazane przez wstawienników i w wielu innych sytuacjach. Dodatkowo, czułam wyraźnie, że, moja praca zawodowa i inne formy wsparcia i ewangelizacji które podejmowałam, choć stanowiły piękną posługę, nie były wystarczające.

Potwierdzeniem tego był mocno przeżyty II tydzień rekolekcji ignacjańskich, gdzie Jezus wyraźnie zaprosił i przyjął moją decyzję o całkowitym oddaniu się Jemu w oblubieńczej miłości. W czerwcu tego roku, zastanawiając się dokąd zmierzam w życiu i gdzie zaprowadzi mnie ten wybór, przypomniałam sobie o spotkanej w Ghanie FMM i wyszukując stronę na Facebooku zobaczyłam informację o możliwości przyjazdu na pustelnię do Lublina akurat w czasie, w którym miałam zaplanowane już dużo wcześniej kilka dni urlopu. Zgłosiłam się, a w kilka tygodni później miałam już ze sobą dokumenty aplikacyjne do Zgromadzenia.

Warto dodać, że w czasie pustelni wypadało akurat wspomnienie Św. Antoniego i w antyfonie na ten dzień było właśnie "moje" Słowo. Tak oto od kilku miesięcy jestem w Lublinie, gdzie poznaję siebie, wspólnotę i słucham, a co ważniejsze próbuję usłyszeć głos Pana.

Odkrywam, że bardzo pociąga mnie duchowość franciszkańska. Staram się ufać Bogu i każdy kolejny krok życia zawierzać Jemu i Jego świętej woli przez Serce Maryi. Jestem wdzięczna, że mogę w wolności odpowiadać na to wszystko, co On chce mi ofiarować i chciałabym wzrastać w miłości oraz ewangelicznej prostocie i ubóstwie, by moje serce coraz pełniej otwierało się na Boże prowadzenie, o co w modlitwie pokornie proszę.